Dlaczego strona wygląda dobrze, a nie sprzedaje. 7 rzeczy, które sprawdzamy najpierw

Strona po redesignie. Nowe zdjęcia, animacje, wszyscy w firmie mówią, że wygląda świetnie. A formularz przynosi tyle samo zapytań co stara wersja. Albo mniej.
Widzimy to często. I za każdym razem przyczyna jest ta sama: wygląd i sprzedaż to dwie różne rzeczy. Ładna strona potrafi nie sprzedawać wcale. To jak handlowiec w dobrze skrojonym garniturze, który na spotkaniu nie umie powiedzieć, co sprzedaje, ile to kosztuje i co masz zrobić dalej. Wygląda profesjonalnie. Nie podpisuje umów.
Dlatego zanim w ogóle padnie słowo „redesign”, sprawdzamy siedem rzeczy. Możesz przejść przez nie samodzielnie, jeszcze dziś.
1. Nikt nie rozumie, co sprzedajesz
Pierwszy ekran strony to najdroższe miejsce, jakie masz. I to właśnie tam najczęściej wisi hasło w stylu „Tworzymy rozwiązania na miarę Twoich potrzeb”. Brzmi ładnie. Nie znaczy nic.
Jak to poznać: pokaż stronę komuś, kto nie zna Twojej firmy. Daj pięć sekund. Potem zapytaj: co ta firma robi, dla kogo i co można tu zrobić dalej? Jeśli odpowiedź to zgadywanie, masz odpowiedź.
Co z tym zrobić: pierwszy ekran ma odpowiadać na trzy pytania. Co robisz. Dla kogo. Jaki efekt z tego wynika. Plus jeden przycisk, który mówi, co dalej. Kreatywne hasło może zostać, ale niżej. Najpierw jasność, potem poezja.
Zrobić to razem?
Wdrażam takie rzeczy w firmach na co dzień. Umów 30 minut, pogadamy konkretnie o Twoim przypadku. Bez prezentacji sprzedażowej.
Umów bezpłatną rozmowę →
2. Strona prosi o wszystko, więc nie dostaje niczego
Sześć przycisków w nagłówku, zapis do newslettera, ikony social mediów, pobierz katalog, poznaj zespół. Każdy element krzyczy o uwagę, więc żaden jej nie dostaje.
Jak to poznać: policz, o ile różnych akcji prosi Twoja strona główna. Jeśli wychodzi więcej niż kilka, odwiedzający wybiera najprostszą opcję. Czyli wychodzi.
Co z tym zrobić: wybierz jedną akcję, na której zależy Ci najbardziej. Zapytanie, wycena, rozmowa. Ta akcja dostaje najmocniejszy przycisk, powtórzony w kilku miejscach. Reszta schodzi na drugi plan albo znika. Strona, która chce jednej rzeczy, dostaje ją znacznie częściej niż strona, która chce dziesięciu.
3. Strona ładuje się wolno, a na telefonie się rozjeżdża
Strony projektuje się na dużych monitorach, w szybkiej sieci biurowej. A ogląda się je na telefonie, w drodze, na słabym zasięgu. W wielu branżach większość ruchu przychodzi właśnie z telefonów. Każda sekunda ładowania kosztuje część odwiedzających, zanim zobaczą cokolwiek.
Jak to poznać: otwórz PageSpeed Insights i wpisz swój adres. Potem wyjmij telefon, włącz tryb incognito i wejdź na własną stronę przez dane komórkowe. Nie przez firmowe Wi-Fi. Poklikaj. Sprawdź, czy przyciski da się trafić kciukiem i czy nic nie zasłania treści.
Co z tym zrobić: najczęściej winne są za ciężkie obrazy, nadmiar skryptów i tani hosting. To się da naprawić bez przebudowy całej strony. I to potrafi dać większy efekt niż jakikolwiek lifting graficzny.
4. Formularz wygląda jak przesłuchanie
Ktoś podjął decyzję. Chce napisać. I trafia na dziewięć pól, wymagany telefon, NIP i trzy zgody. Każde pole to kolejny moment, w którym może się rozmyślić.
Jak to poznać: przejdź własną ścieżkę kontaktu od początku do końca, na telefonie. Policz kliknięcia i pola. Sprawdź, co się dzieje po wysłaniu. Jeśli po kliknięciu „Wyślij” nie wiadomo, czy cokolwiek zadziałało, część zapytań ginie w ciszy.
Co z tym zrobić: zostaw minimum pól. Imię, kontakt, wiadomość. Resztę dopytasz w rozmowie. Daj alternatywy dla ludzi, którzy nie lubią formularzy: bezpośredni mail, numer telefonu. I napisz wprost, co się stanie po wysłaniu i kiedy odpowiadasz.
5. Zero dowodu, że ktoś Ci już zaufał
„Jesteśmy liderem w swojej branży” to nie dowód. To deklaracja. Odwiedzający nie zna Cię i nie ma powodu wierzyć Ci na słowo. Szuka śladów, że ktoś przed nim już zaryzykował i wyszedł na tym dobrze.
Jak to poznać: przejdź stronę i policz miejsca, w których mówi ktoś inny niż Ty. Opinie z imieniem i firmą, opisane wdrożenia, liczby, loga. Jeśli wszystko, co dobre na Twojej stronie, mówisz o sobie sam, to nie jest dowód. To autopromocja.
Co z tym zrobić: zbierz opinie od firm, z którymi pracujesz. Prawdziwe, z nazwiskiem, najlepiej z konkretem w treści. Opisz dwa, trzy wdrożenia: jaki był problem, co zrobiliście, co się zmieniło. Liczby tylko takie, które umiesz obronić.
6. Copy mówi o Was, nie o tym, kto czyta
„Jesteśmy dynamicznym zespołem z pasją. Oferujemy kompleksowe usługi. Nasza misja to najwyższa jakość.” Trzy zdania i ani jedno o osobie, która to czyta. A ona ma jedno pytanie: co ja z tego będę mieć?
Jak to poznać: prosty test. Policz zdania zaczynające się od „jesteśmy”, „oferujemy”, „nasza firma”. Potem policz te, które mówią o problemie albo efekcie po stronie czytelnika. W większości audytów ta proporcja jest odwrócona.
Co z tym zrobić: przepisz teksty tak, żeby bohaterem był ten, kto czyta. Nie „oferujemy sklepy WooCommerce”, tylko „Twój sklep zaczyna sprzedawać, zamiast tylko istnieć”. Wasza historia i wartości mogą zostać, ale jako wsparcie, nie jako fundament.
7. Nikt nie mierzy, więc nikt nie wie
To sprawdzamy pytaniem, nie narzędziem: ile zapytań przyniosła strona w zeszłym miesiącu? Skąd przyszły? Które podstrony konwertują, a które tylko zajmują miejsce? Jeśli odpowiedź brzmi „hmm, musiałbym sprawdzić”, to strona działa w ciemno. Każda decyzja o niej, również ta o redesignie, jest wtedy zgadywaniem.
Jak to poznać: sprawdź, czy analityka w ogóle jest podpięta. Potem, czy ma skonfigurowane cele: wysłany formularz, kliknięty telefon, kliknięty mail. Samo zainstalowanie GA4 to nie pomiar. To instalacja.
Co z tym zrobić: ustaw zdarzenia dla każdej akcji, na której Ci zależy. Zaglądaj do danych regularnie, choćby raz w miesiącu. Po kilku tygodniach wiesz, gdzie ludzie odpadają. A wtedy poprawiasz konkretne miejsce, zamiast przebudowywać wszystko na czuja.
Wygląd przyciąga. Sprzedaje jasność
Siedem rzeczy, zero magii. Jasna oferta, jedna akcja, szybkość, prosty kontakt, dowód, copy o czytelniku i pomiar. Zauważ, że żadna z nich nie dotyczy estetyki. Bo problem stron, które „wyglądają dobrze, a nie sprzedają”, prawie nigdy nie leży w wyglądzie.
Możesz przejść przez tę listę samodzielnie i pewnie znajdziesz przynajmniej jedną dziurę. A jeśli wolisz świeże oko: robimy takie audyty i mówimy wprost, co zostawić, a co poprawić. Czasem wniosek brzmi „strona jest w porządku, problem leży gdzie indziej”. Wtedy też to usłyszysz.
Pogadajmy 30 minut. Bez zobowiązań i bez oferty na dzień dobry. Wyjdziesz z rozmowy z konkretną listą, niezależnie od tego, czy będziemy pracować razem.
Zostań w pętli
Nowe artykuły, narzędzia i case study prosto na maila. Bez spamu, bez sprzedaży.